Zaśmiałem się pod nosem, co jakiś czas patrząc na nią. Patrzyła w niebo, jakby nigdy śniegu nie widziała. Komiczny widok. Jakbym widział małe dziecko, które w jednej chwili umie znaleźć fascynacje w każdym miejscu. Fascynujące.
By nie przeszkadzać Mii, sięgnąłem po paczkę fajek. Jednak oddaliłem się trochę od mojej towarzyszki, by znowu nie zabrała mi szlugi z ręki. Ponownie tego dnia, przyjemny, biały obłok dymu, uniósł się w powietrze. No, ale zawsze coś zakłóci spokój. Mia ledwo poczuła dym, a już zaczęła się dusić, jakby miała astmę. Zaśmiałem się ponownie pod nosem.
- Ty niedługo płuc nie będziesz miał. - zauważyła, przyglądając mi się. Na twarz zasłoniła bardziej swój szalik. Westchnąłem cicho. Znowu się zaczyna.
- Aii, nie skrzecz, marudna kobieto. - odparłem.
- Twoje płuca i tak pewnie są już czarne. - powiedziała. - Sama smoła pewnie.
- Irytująca baba. - mruknałem. Jednak zaraz dostałem porządnie w ramię. Taka chuda, a jednak umie wykrzesać z siebie siły. No, no. Uniosłem lekko brew, wbijając w nią świdrujący wzrok, dwukolorowych oczu. W jednej chwili, przeniosła wzrok, patrząc przed siebie.
- Za dużo sobie pozwalasz. - prychnęła cicho. Zaczęła ponownie głaskać swojego wilka, który leżał obok niej.
- Słucham, Mia. - zacząłem, wpatrując się w niebo. - Serio, to moja sprawa, co robię ze swoim organizmem. A palić zacząłem już dawno, gdyż to pomagało mi się uspokoić. Ukoić nerwy.
- Ciężkie czasy, co?
- Zgadza się. - potwierdziłem skinieniem głowy. - Lepiej już jest palić, niż brać. Jak to się stało, że uzależniłaś się.
< Mia? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Gdyby nie fakt, że chłopcy byli wstawieni, mogłabym rzecz, że ich polubiłam. Kiedy minęła piąta godzina śmiania się, śpiewania szant oraz d...
-
⇀Płeć: Kobieta ⇀Imię i nazwisko: Charline Rosemary Carter ⇀Ksywa: Charlie, Charlie Rose, Carter, Silver ⇀Wiek : 22 ⇀Data u...
-
Tamtej nocy nie spałem. Nie jestem właściwie w stanie wytłumaczyć dlaczego. To było tak, jakby sen się na mnie obraził i postanowił nie prz...
-
~ Savara, ogarnij się! – po raz kolejny, Azrael tego dnia dawał mi swoje wykłady - Japa… Azrael. – odparłam ponownie, chowając twarz w ram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz