- Hm..?- Mruknęłam po krótkiej chwili, wycierając mokrą od śniegu rękę. Powtórzył pytanie, jednak jak zawsze próbowałam się wywinąć, mając nadzieję że to pomoże.- Ou...um...w sumie, nic.
- Tak po prostu?- Zdziwił się- A może powiesz w końcu prawdę?
- Przecież mówię!- Syknęłam niczym małe dziecko.- Złe towarzystwo zmienia wszystko.
- Kłamstwa też. Więc?- Sięgnął po kolejnego papierosa, co mnie zdenerwowało.Próbował mi pomóc, sam nie robiąc nic ze sobą...Jednak uznając, że nie warto drążyć bez sensu tematu, siedziałam cicho.
- Mam być szczera, tak?- Opuściłam ręce na kolana. Przytaknął, wzruszając ramionami.- Nie ufam ci na tyle żeby przedstawić całą moją historię, która związana jest z uzależnieniem.Uznałam, że nie będę do tego wracać, ale chęć zażycia morfiny wygrała ze wspomnieniami. Tak więc...
- Nie rozpamiętujesz złych rzeczy, ale...uzależnienie zostało? To nie ma sensu- Prychnął zwracając swoje niezwykłe tęczówki ku mojej osobie. Chęć odwrócenia wzroku przegrała, więc odważnie utrzymywałam kontakt wzrokowy.
- A co ty o tym wiesz?- Uniosłam w zastanowieniu brew.
- Nawet nie wiesz ile.- Spoglądając w dół, zacisnął wolną rękę w pięść.- Jeśli mam tobie pomóc, muszę wiedzieć na czym stoję.
- To nie ma znaczenia!- Skrzyżowałam ręce.
- Ma.- Warknął cicho, na co lekko się odsunęłam. Westchnęłam ciężko, spoglądając w górę, na dalej padający śnieg.
- W skrócie? Najpierw śmierć jednego z rodziców, potem najlepszego przyjaciela, który był dla mnie bliższy niż rodzina, potem znajomi się ode mnie odwrócili, a siostra nie chce mnie znać.O! I jeszcze dorzuć do tego to złe towarzystwo, oraz inne złe rzeczy jakie robiłam pod ich wpływem. Wystarczy?- Wydusiłam w bladym, ironicznym uśmiechu.- Nie będę marnować ci czasu na opowiastki jakie to moje życie było zjebane od początku moich narodzin.
Chwilę siedzieliśmy w ciszy, a ja, mając jej dosyć, wstałam na równe nogi.
- Gdzie idziesz?- Spytał, nawet nie unosząc na mnie wzroku. Wzruszyłam ramionami, czego i tak nie widział.
- Wracam do pokoju.- Szepnęłam, nie czekając na odpowiedź, ruszając w wyznaczonym przez siebie kierunku.
- Nie wiesz jak. Zgubisz się- Powiedział szybko, na co przekręciłam oczami.
- Trudno.
- Chyba nie chcesz się zgubić? Iść po ciemku? Samotnie? Jeszcze coś ci się stanie..albo gorzej! Ty coś komuś zrobisz.
- Jeśli jesteś taki mądry, to może mnie odprowadzisz?!- Krzyknęłam, a ten podniósł się, w mgnieniu oka znajdując się obok mnie.
- Może w końcu przestaniesz kłócić się bez sensu?!- Spytał równym tonem, jednak twardszym niż mój. Opuściłam głowę, łapiąc się za ręce.
- Przepraszam,- Mruknęłam cicho, przyznając się do błędu- nigdy nie lubiłam o tym rozmawiać. W zasadzie nie miałam z kim, ale co za różnica? Jest zimno, wracajmy już.
<Seth?>
sobota, 21 stycznia 2017
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Dobiegł mnie głos szurania o podłogę. Spojrzałam w stronę drzwi. Biała kartka. Dobrze wiedziałam, od kogo. Daeron spojrzał na mnie pytająco...
-
- Co powiesz? - zapytał Leo z wybitnie sztucznym uśmiechem. Wręcz podpadającym pod wredny. Ale w sumie co mu się dziwić... Wyciągnęłam z...
-
Byłam dość...zszokowana jego widokiem. Ja gościa olewam, a on mi pod pokój przyłazi. Czy z nim jest coś nie halo? Zastanawiałam się, spog...
-
Deszcz padał, a powietrze wydawało się lepsze. Kończyłem właśnie papierosa, gdy przez moją głowę przeleciała pewna myśl, jedna z wielu dzisi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz