Rzęsiste łzy wypływały z moich oczu, by następnie stoczyć się po policzkach. Przytuliłam się mocno do chłopaka, opierając czoło o ramię Jimina. Mój wzrok padł na jedną z dłoni, z której spływała krew. Kafelki w dwóch miejscach nabrały czerwonej barwy. Poczułam jak azjata chowa swoją twarz w zagłębienie mojej szyi. Ujęłam w swoje dłonie, jego większe odpowiedniczki. Nie przejmowałam się tym, że krew spływa też po moich dłoniach. Raz po raz słychać było jego szlochanie.
- Jimin… - wyszeptałam. – Spokojnie, jestem tutaj…
- Zabolało to, jak mnie potraktowałaś. – usłyszałam cichy głos przy swoim uchu.
- Przepraszam. – odsunęłam się od niego. – Przepraszam, że Cię skrzywdziłam.
Trzymając go za jedną dłoń, poszłam do pokoju, gdzie było łóżko. Gdy już zatrzymaliśmy się obok mebla, popchnęłam go lekko, by na nim usiadł. Następnie wróciłam ponownie do łazienki, by poszukać apteczki. Gdy już znalazłam znalezioną rzecz, wróciłam jeszcze z dwoma ręcznikami. Jedny namoczony był zimną wodą, zaś drugi był suchy. Uklękłam przed nim, by zacząć wycierać krew z ran. Calutki czas, czułam na sobie jego wzrok.
- Savara... - usłyszałam ponownie swoje imię, jednak nie zareagowałam. Nie miałam teraz na to czasu. - Sav...
- Proszę Cię, nic nie mów. - odparłam. Wylałam wodę utlenioną na rany, a było ich sporo. Jedne głębokie, zaś jeszcze inne płytkie, ale jeszcze bardziej bolesne. Smutny widok, a łzy spływały dalej na podłogę z mojej twarzy. Usłyszałam syk z bólu. - Wybacz, że boli. Ale trzeba odkazić rany, przed zabandażowaniem.
- Savara...
- To nie było mądre z Twojej strony. - powiedziałam smutno. - Nie powinieneś robić sobie krzywdy z mojego powodu...
Delikatnie zaczęłam bandażować jego dłonie, co jakiś czas, mrucząc coś pod nosem. Gdy już wszystko było gotowe, zaczęłam sprzątać krew z podłogi. Nie mogłam na to patrzeć. Po pół godzinie wszystko było ogarnięte. Spojrzałam na Jimina, który siedział na krawędzi łóżka, a głowę miał w dole. Ponownie uklękłam przed nim, kładąc głowę na jego kolanie. Złapałam.jedną dłoń, by delikatnie kciukiem kreślić kółka na bandażu.
- Proszę... nie rób tego więcej....
( Jimin ?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Wczorajsza siłownia dobrze mi zrobiła. Nawet nie było tak źle, jak na te kilka dni przerwy. Stołówka była dziś pełna, jak na tą porę to dość...
-
Z lekkim zaskoczeniem spojrzałam na Ethiana, łapiąc zimną puszkę w dłonie. Przemytnik się znalazł. Aż dziwne, że go nie zatrzymali. Doceniam...
-
⇀Płeć: Mężczyzna ⇀Imię i Nazwisko: Hache Arenas ⇀Przezwisko: Bad Boy ⇀Wiek: 23 lata ⇀Data Urodzenia: Szesnasty Dzie...
-
Obudziłem się chyba dość późno. Promienie słońca przebijały się przez lekko zasłonięte okno. Rozejrzałem się. Kleo była owinięta naokoło ram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz