- To się chowaj, a nie gadasz. - Schowałam się za drzewem, rzucając coś na kształt kamyka w jakąś stronę. Oni poszli w tamtym kierunku zamiast w naszym. Gdy było w miarę pusto ruszyłam naprzód. Choć było ciemno, światło księżyca oswietlało większość dtogi. Podskoczyłam lekko gdyż usłyszałam szmer za sobą. Stanęłam w miejscu, nie mogłam się ruszyć. Powoli się odwróciłam i zobaczyłam Ethiana.
- Możesz mnie nie straszyć, prawie na zawał padłam! - Cicho krzyczałam na niego.
- To wróć do pokoju jak się boisz. - Fuknęłam na niego, odwrociłam się na pięcie i poszłam dalej.
Dotykałam powierzchnią dłoni zimnego muru. Jest gładki i twardy. Może to oczywiście.
- Czemu przyszedłeś? - Wyrwało mi się
- Chciałem zapalić, akurat byłaś obok. - Patrzyłam przed siebie, słuchając jego głosu.
- Aha, ciekawe.. Która godzina? - Chciałam nawiązać jakąś rozmowę, bo w sumie całe dwa razy na niego wpadłam, a potem do pokoju zaprosiłam. Trochę głupio...
- Jest 3:40. A co, chcesz wracać? - Myślałam nad odpowiedzią, czy ja chcę wracać czy lepiej zostać...
- Nie, wolę jeszcze zostać. Jeśli ty chcesz to możesz już wrócić - uśmiechnęłam się leciutko, wątpię że zauważył. - Choć wolę żebyś jeszcze został. - Te ostatnie słowa powiedziałam szeptem ledwo słyszalnym dla kogokolwiek.
- To ja będę się zbierać. Pa. - Odprowadzałam go wzrokiem.
- I tyle go było. - Weszłam na górkę i położyłam się na trawie. Przymknęłam oczy na chwilę, zasnełam.
- Mała pobudka. - Gdy usłyszałam czyiś głos, zerwałam się i chyba o coś się zderzyłam.
- Ała, Ethian nie strasz. - Fuknęłam na niego.
- Skąd wiedziałaś, że to ja? - Podniosłam głowę patrząc na niego.
- Bo ładnie pachniesz i ty masz takie charakterystyczne mięśnie. -Zaśmiałam się na te słowa. Podniosłam się i otrzepałam. Słońce powoli wstawało.
***
Gdy już byłam po prysznicu oraz ubrana w świeże ubrania, zeszłam na dół do stołówki. Robiło się tłoczno powoli. Wzięłam sobie dość duże śniadanie. Wypatrzyłam miejsce w rogu gdzie był półmrok. Usiadłam i zaczęłam jeść wraz z tabletkami. Można więc rzec, że na stołówce przesiedziałam blisko dwóch godzin.
Poczułam się obserwowana. Gdy podniosłam głowę znad miski, jakiś chłopak mi się przyglądał. Wystawiłam tylko język i już miałam się odwrócić, ale widziałam w kąciku jego ust lekki uśmiech.
- Nie wystawia się języka. - Ktoś usiadł na przeciwko
- Jak ktoś się lampi, to czemu nie. - Popijałam sok.
Ethian?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Gdyby nie fakt, że chłopcy byli wstawieni, mogłabym rzecz, że ich polubiłam. Kiedy minęła piąta godzina śmiania się, śpiewania szant oraz d...
-
⇀Płeć: Kobieta ⇀Imię i nazwisko: Charline Rosemary Carter ⇀Ksywa: Charlie, Charlie Rose, Carter, Silver ⇀Wiek : 22 ⇀Data u...
-
Tamtej nocy nie spałem. Nie jestem właściwie w stanie wytłumaczyć dlaczego. To było tak, jakby sen się na mnie obraził i postanowił nie prz...
-
~ Savara, ogarnij się! – po raz kolejny, Azrael tego dnia dawał mi swoje wykłady - Japa… Azrael. – odparłam ponownie, chowając twarz w ram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz