-Ja Ci na pewno nie powiem. - odpowiedziałem wchodząc po schodach. Biegania na dzisiaj mi wystarczy. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę. Lekko zdziwiona moją osobą. No co? Przecież mogę tu być.
-Zaskoczyłeś mnie.
-Jak się siedzi na środku schodów, to wszystko może być zaskoczeniem, jestem po treningu, więc wracam przez budynek. - wyminąłem zwinnie dziewczynę. -Idziesz czy masz zamiar siedzieć tutaj dalej? - dodałem.
-Już już, poczekaj chwilę. - wstała.
-No więc, co takiego się stało, że płakałaś?
-Wcale nie płakałam! - parsknęła oburzona.
-Dobrze widzę, że płakałaś, mnie nie oszukasz.
-Niech Ci będzie, chodzi o tę osobę co pytałam. Ten maluch cały czas o niej majaczy, czuje jej zapach. - wskazała na małe stworzonko na włosach.
-Jeżeli ją czuję to coś jest nie tak, może spytaj się osób nas tu trzymających.
-Nie wiem, gdzie miałabym iść.
-No dobra zaprowadzę Cię pod ich drzwi. - odwróciłem się na pięcie i ruszyłem.
-Dzięki. - zawróciła za mną. Cofnęliśmy się na schody i zeszliśmy nimi na niższe piętro, potem głównym wyjściem na dziedziniec. Stamtąd ruszyliśmy do budynku znajdującego się nieopodal. Droga nie trwałą długi, kilka minut i byliśmy już u drzwi. Dziewczyna otworzyła drzwi i weszłą do środka. Nie uczyniłem tego, mogło to sięźłe skończyć.
-A ty nie idziesz dalej?
-Nie mam zamiaru wchodzić dalej. Mówiłem, że odprowadzę Cię tylko do drzwi, zaczekam tutaj.
-A jak znajdę dalej, gdzie mam się udać?
-Zapytaj, sam do końca nie wiem, nie przepadam za tym budynkiem. - oparłem się o ścianę i zamknąłem oczy. Drzwi obok zamknęły się.
<Rebecca?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Gdyby nie fakt, że chłopcy byli wstawieni, mogłabym rzecz, że ich polubiłam. Kiedy minęła piąta godzina śmiania się, śpiewania szant oraz d...
-
⇀Płeć: Kobieta ⇀Imię i nazwisko: Charline Rosemary Carter ⇀Ksywa: Charlie, Charlie Rose, Carter, Silver ⇀Wiek : 22 ⇀Data u...
-
Tamtej nocy nie spałem. Nie jestem właściwie w stanie wytłumaczyć dlaczego. To było tak, jakby sen się na mnie obraził i postanowił nie prz...
-
~ Savara, ogarnij się! – po raz kolejny, Azrael tego dnia dawał mi swoje wykłady - Japa… Azrael. – odparłam ponownie, chowając twarz w ram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz