Siedziałam na łóżku, ale jakoś poczuła nagłą chęć zapalenia. Spojrzałam za okno i padało. Zniszczyło to moja nagła chęć. Założyłam grubszy sweter, bo jakoś zrobiło mi się zimno. Otworzyłam drzwi, bo jak jest deszcz to można zrobić sobie spacer. Już miałam wychodzić, z paczką w kieszeni i z fajka między wargami, oraz zapalniczka w dłoni. Przedemna pojawiła się sylwetka kogoś.
- Koleś weź się przesuń.
- Leighton, nie miło.
- Oh. To ty. To i tak się przesuń.
- Spójrz w górę mała. - Podniósł moja głowę, dość dziwne się poczułam. Zrobiłam krok do tyłu.
- Mała jest twoja pala. - Przybrałam obojętny wyraz twarzy albo tylko się nie zaśmiać.
- Ostro. Nie wiedziałem, że palisz. To może wejdę i zapalimy.
- A nie możemy wyjść na dwór zapalić, przejść się w deszcz, chyba że pan duży się boi. Ja pieprze.
- Nie pieprz.
- Chono tu. - Pociagnełam Ethiana do stołka i na niego stanęłam. - Teraz możemy być na różne choć tak trochę. Musisz być taki wielki.
- To wolę pojarać w pokoju niż iść w ten deszcz.
- Hihi, to się odwróć.
- Po co?
- Zrób to. - Gdy się odwrócił ostrożnie weszłam na jego barana, oplotłam delikatnie jego szyję jak i biorą. - Trzymaj mnie, nie chce się połamać.
- Dobrze, dobrze.
Gdy już mnie posadził na biurku, otworzyłam okno i wpusciłam chłodniejsze powietrze. Poklepałam miejsce obok siebie żeby usiadł. Odpaliłam fajkę i się zaciągnęłam, po czym dałam zapalniczkę Ethianowi.
Otuliłam się szczelniej swetrem.
Nim się zorientowałam paliłam już trzeciego. Wypuszczając dym i robiąc z niego różne kształty.
Ethian?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Gdyby nie fakt, że chłopcy byli wstawieni, mogłabym rzecz, że ich polubiłam. Kiedy minęła piąta godzina śmiania się, śpiewania szant oraz d...
-
⇀Płeć: Kobieta ⇀Imię i nazwisko: Charline Rosemary Carter ⇀Ksywa: Charlie, Charlie Rose, Carter, Silver ⇀Wiek : 22 ⇀Data u...
-
Tamtej nocy nie spałem. Nie jestem właściwie w stanie wytłumaczyć dlaczego. To było tak, jakby sen się na mnie obraził i postanowił nie prz...
-
~ Savara, ogarnij się! – po raz kolejny, Azrael tego dnia dawał mi swoje wykłady - Japa… Azrael. – odparłam ponownie, chowając twarz w ram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz